Giganci rocka: Deep Purple

Autor: Mateusz Kępiński 07/06/2013 21:19

W ciągu kilkudziesięciu lat oczywiście ten rekord został wielokrotnie pobity. Nie tylko jednak o hałas chodziło w twórczości legendarnej grupy. Tytuł pionierów hard rocka i heavy metalu nie wziął się przecież z nikąd, a grupa mimo wielu zmian w składzie i tylko jednej kilkuletniej przerwy w działalności, funkcjonuje aż do teraźniejszości.

A wszystko zaczęło się jeszcze w 1968 roku w brytyjskim Hertfordshire, kiedy gitarzysta Ritchie Blackmore, klawiszowiec Jon Lord, perkusista Ian Paice, basista Nick Simper oraz wokalista Rod Evans założyli zespół funkcjonujący początkowo pod nazwą Roundabout. Szybko jednak grupę przechrzczono na Deep Purple, a w miejsce Simpera i Evansa do ekipy trafili gitarzysta basowy Roger Glover oraz dysponujący niesamowitym wokalem Ian Gillan.

To właśnie w składzie, który zwany był Mark II, zespół odniósł największy sukces. I to nawet pomimo ogromnych tarć w kapeli spowodowanych trudnymi charakterami Blackmore’a oraz Gillana. Dość powiedzieć, że obaj panowie szczerze się nienawidzili. Przez długi czas silniejszy był jednak muzyczny kompromis, dzięki któremu powstały legendarne przeboje.

Przełomowy dla losów zespołu oraz kierunku, w którym poszła muzyka heavy metalowa był album Deep Purple in Rock, wydany w 1970 roku. Płyta robi wrażenie nawet w XXI wieku. Kilka lat temu właśnie ona przekonała mnie cięższych brzmień. Zwłaszcza utwór, który za każdym razem wywołuje u mnie niesamowite ciarki. Mowa tu o słynnym Child in time.

Jest to muzyczny popis wszystkich członków grupy. Najpierw nastój budują Jon Lord i jego genialne organy Hammonda oraz wokal Iana Gillana. Tempo utworu i jego ekspresyjność rośnie jednak z sekundy na sekundę, by zakończyć się zbiorowym… No właśnie… Ma się po prostu wrażenie, że każdy z muzyków dał z siebie wszystko w ciągu niezwykłych 10 minut, które trwa Child in time.

Największym dokonaniem Deep Purple uznaje się album, który wydali w 1972, czyli Machine Head z nieśmiertelnym Smoke on the water, w którym to dowiadujemy się, jak niebezpieczny w rękach fana rocka może być… rakietnica z racami świetlnymi.

O ponadczasowości płyty świadczy fakt, że na jego 40-lecie wydano krążek Re-Machined: A Tribute to Deep Purple's Machine Head, na którym zagrali m.in. Carlos Santana, Iron Maiden oraz Metallica. W rozgłośniach radiowych przypomniano sobie zwłaszcza o utworze When a Blind Man Cries, który odświeżyła Metallica. Co ciekawe jednak kawałek ten nie znalazł się na oryginalnym winylu z 1972 roku, z powodu Blackmore’a, który zwyczajnie za nim nie przepadał.

Jak wiadomo Deep Purple po różnych perturbacjach spowodowanych zmianami w składzie istnieje do dzisiaj. I co najważniejsze ciągle potrafi zaskakiwać różnymi eksperymentami muzycznymi. Od zawsze szanowałem muzyków, którzy cięższe brzmienia potrafią połączyć z instrumentami klasycznymi, czego przykładem może być m.in. koncert z 1999 roku z Londyńską Orkiestrą Symfoniczną. To niesamowite połączenie można usłyszeć między innymi w brawurowym wykonaniu utworu Sometimes I feel like screaming, w którym błyszczy także Steve Morse, godnie zastępujący legendarnego Blackmore’a.

A może i wy tworzycie podobną muzykę do Deep Purple i chcecie się pochwalić swoimi kawałkami, w których słychać wpływy brytyjskiej grupy? Zachęcamy do wysyłania próbek waszej twórczości na email: redakcja@rockonline.pl.