Małżeństwo pięciu facetów

Autor: Viola Sobczyk 02/10/2013 18:05

Viola Sobczyk: – Horoscope pojawił się na świętokrzyskim rynku muzycznym dość spontanicznie, ale za to z dużą pompą. Czy od początku mieliście zaplanowane, jak będzie przebiegać Wasza kariera?      

Jan Salata (gitarzysta Horoscope): – Gdy pierwszy raz weszliśmy do sali prób, było wiadomo, co chcemy grać. To już trwa 2 lata. Można powiedzieć, że tak naprawdę dopiero zaczynamy. Musieliśmy się lepiej poznać, dopracowywaliśmy najdrobniejsze szczegóły, żeby móc później z łatwością tworzyć materiał.    

Nie sądzisz, że granie tak mocnej muzyki, skierowanej do konkretnej grupy, zamyka Wam drogę do szerszej publiczności? Nie interesuje Was granie komercyjne?    

– Owszem. Gramy mocną muzykę ale staramy się zachować melodię, którą (miejmy nadzieję) będzie słuchać znacznie większa grupa ludzi, niż do tej pory. Dobrym przykładem jest nasze demo, jakie zamieściliśmy w internecie. Znajdują się tam utwory ekstrawaganckie oraz balladowe. Wszystko przyjemne dla ucha.  

Kto jest odpowiedzialny za tworzenie waszej muzyki? Skąd czerpiecie inspiracje?    

– Pomysły głównie wychodzą ode mnie i Marcina – drugiego gitarzysty. Nie chce się tu wywyższać, bo każdy w zespole ma określoną rolę i jest tak samo zaangażowany w tworzenie. Wraz z Marcinem nadajemy rytm. Inspiracje czerpiemy od swoich ulubionych kapel. Natomiast często jest tak, że idę ulicą i wpadnie mi do głowy pomysł. Nagrywam go na telefon idąc przez miasto. Ludzie wtedy patrzą się na mnie, jak na dziwadło (śmiech).

Wspólnymi siłami powstało sześć mocnych, ale i melodyjnych numerów. Czy do Wiruje świat masz największy sentyment, jako do pierwszego utworu, który poznała publiczność?    

– Myślę, że nie. Mam swoje typy utworów. Są też takie, które nie do końca mi się podobają. No ale jak to w zespole bywa, trzeba iść na kompromis. Wiruje świat wybraliśmy wspólnie, aby mniej więcej pokazać ludziom jak gramy. Mam nadzieję że był to trafny wybór.    

Nie sposób nie zwrócić uwagi na głos wokalisty podobny barwowo do wokalu Artura Gadowskiego z zespołu IRA. Muzycznie też brzmi porównywalnie. Nie boicie się zestawienia bądź zarzutów, że upodabniacie się do radomskiego zespołu?    

– Faktycznie, głos Piotrka przypomina Artura Gadowskiego. Nie ukrywam, że lubi go słuchać, ale już nic na to nie poradzimy. Tak po prostu śpiewa, ale trzeba zaznaczyć, że nie jest to celowe kopiowanie lidera radomskiej grupy. Zarzuty? Nie boimy się, bo IRA jest tylko jedna i nie da się jej podrobić nawet gdybyśmy bardzo chcieli. Oczywiście cieszymy się, że porównują nas do jednego z najlepszych zespołów rockowych w Polsce, ale robimy swoje. Gramy jak nam podpowiada serce i nie będziemy tego zmieniać.    

Obecnie połowa sukcesu to dobry PR, czy opieka managera. Wy działacie sami, prowadzicie swój Fan Page na Facebook’u, ustalacie koncerty. Nie myślicie o tym, aby oddać swoje sprawy w ręce kogoś, kto mógłby doprowadzić was jeszcze dalej?    

– Są takie plany, ale na chwilę obecną chcemy działać sami, pograć trochę więcej, nabrać doświadczenia. Po odpowiednim zaklimatyzowaniu się zaczniemy myśleć o bardziej profesjonalnym podejściu do sprawy.    

Czy muzyka jest waszym sposobem na życie i zarabianie pieniędzy? Czy każdy z was posiada dodatkowe, pewne źródło utrzymania?    

– Na pewno jest sposobem na życie. Na zarabianie pieniędzy niestety nie, jeśli tak jak wspomniałem wcześniej, dopiero zaczynamy. W dzisiejszych czasach wyżyć z takiego rodzaju muzyki jest bardzo ciężko. Da się, jeśli się jest na topie. Trzeba zaistnieć w stacjach radiowych, co wiąże się z komercją. Większość z nas gra na weselach w celu dodatkowych zarobków. Ponadto, w zespole są dwaj nauczyciele, specjalista do spraw zakupów, technolog żywienia oraz WF-ista.    

Porozmawiajmy chwilę o tobie. Miłość do muzyki odziedziczyłeś na pewno po tacie, czy musiał namawiać cię do sięgnięcia po gitarę?    

– Nie musiał mnie nigdy namawiać. Kiedy byłem mały, obserwowałem tatę jak występuje na scenie. Wtedy już wiedziałem, co chcę w życiu robić: grać, tworzyć muzykę, występować przed ludźmi. Muzyka od zawsze była moją pasją. Staram się też nie zamykać w tym świecie. Bardzo lubię sport. Swego czasu zamiast grać na gitarze, grałem w piłkę. Niestety przez problemy z kręgosłupem nie mogę uprawiać sportu wyczynowo. Co nie oznacza, że oddalam się od niego – wciąż mnie pasjonuje. Zrozumiałem też, że muzyka to moje powołanie i tego się będę trzymał.  

11chohoroscope

Każda pasja wymaga także poświęcenia. Czy w swojej wieloletniej pracy muzycznej miałeś kiedykolwiek momenty zwątpienia?    

– Jasne! Wiele razy było tak, że planowałem coś długi czas, a realizacja była niemożliwa z bezsensownego powodu. Wtedy rzeczywiście nadchodzi taki moment, kiedy odchodzą chęci na cokolwiek związanego z tworzeniem zespołu. Na szczęście otaczają mnie rodzina i przyjaciele, na których zawsze mogę liczyć i dzięki nim tak na prawdę robię to, co robię.    

Podsumowując naszą rozmowę, jak w kilku zdaniach opisałbyś grupę Horoscope oraz ludzi, którzy go tworzą?    

– Horoscope jest to małżeństwo 5 facetów, których łączy pasja. Nazwa kapeli powstała wskutek zróżnicowania naszych charakterów. Jak wiadomo przeciwieństwa się przyciągają, czego jesteśmy świetnym przykładem. Ten Zespół jest jedną z wielu wspaniałych rzeczy, jakie mi się w życiu przytrafiły za co chłopakom serdecznie dziękuję.    

Rozmawiała Viola Sobczyk