Czy wielki penis pomaga w karierze?

Autor: Redakcja 05/02/0000 21:25

Od razu przypomniała mi się niedawna historia z fanami Kanye Westa w roli głównej. „Kim jest Paul McCartney” zastanawiali się po tym gdy ich idol nagrał wspólny kawałek z byłym Beatelsem. Pojawiały się wtedy nawet głosy uznania dla Westa, za promowanie mniej znanych artystów. Niby nie do uwierzenia, a jednak…
Nie sztuka kogoś wyśmiać, nazwać głupkiem i ignorantem… Zamiast tego, warto się zastanowić dlaczego obecnie w świadomości ludzi tak niewiele miejsca zajmuje kultura.

Zaznaczam: tekst ten nie ma na celu wyśmianie osób, które nie słuchają rocka. Nie zamierzam także nikomu narzucać jakich muzyki ma słuchać, a czego się wystrzegać. Daleko mi od takiej dyktatury. Moim zdaniem jest różnica pomiędzy „nie słuchać Metalliki, Deep Purple, czy The Beatles”, a nie słyszeć o tych zespołach.

Dlaczego tak się dzieje? Pierwszy powód oczywisty. Światem rządzi kasa, tym muzycznym też. Przykład? W ciągu 24 godzin teledysk Miley Cyrus „Wrecking Ball” odnotował 19 milionów odtworzeń na YouTubie. „Gangnam Style” miało tych kliknięć miliard. Łatwo obliczyć jakie pieniądze stoją za takimi wynikami.
Wszyscy dobrze wiedzą, że seks sprzedaje się zajebiście (wykorzystałam ten patent w tytule). Tańczenie z wielkim penisem na koncercie, ubrania, które więcej odkrywają niż zasłaniają, wyzywające pozy, totalne zszokowanie odbiorcy. Przepisów na sukces jest wiele.

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego niektórzy artyści ( z szacunku do nich nie użyję słowa „gwiazdy”) nie występują w telewizji? Ja się zastanawiałam. Odpowiedzi na to pytanie udzielił mi Łukasz Cegliński (Happysad). Dzwoniono do nas parokrotnie z zaproszeniem do „Dzień Dobry TVN”, „Pytania na śniadanie” itd. Szanujemy swoją muzykę i w takich programach nie ma dla niej miejsca. Są jakieś tam programy rozrywkowe, gdzie trzeba występować jeśli nawet nie z playbacku to z pół playbacku, między blokiem programowym o gotowaniu. To jest takie straszne uprzedmiotowienie muzyki. Rozumiem, że są osoby którym to nie przeszkadza i zupełnie to szanujemy. Zajebiście, że one się tam pokazują, bo dzięki nim ta telewizja jest trochę lepsza.

Można lubić Happysad, można go hejtować, jednak w tych słowach jest sporo racji. Prawdą jest także to, że dla niektórych tylko to co za szklanym ekranem jest prawdziwe, warte uwagi. Przykład? Proszę bardzo (autentyczna rozmowa):
Ja: – Kojarzysz Litzę z Luxtorpedy?”
Koleżanka (a niech jej cały czas będzie Kasia): – Kogo?! A tak! Występował u Kuby Wojewódzkiego!

Telewizja cały czas to potęga. Łatwiej sobie włączyć telewizję i bezmyślnie przyswoić wiedzę stamtąd niż wykreować swój własny pogląd na dany temat. Poszukać informacji gdzieś dalej. Dla wielu osób, to co zobaczą, usłyszą w telewizji to świętość. „Tak mówili w telewizorze” słyszałam od swojego dziadka tysiące razy. Dla niektórych komercyjne media to świętość i tylko to, co w nich się pojawia zasługuje na uwagę. Jeśli ktoś w tv nie pokaże się wypachniony, upudrowany i taaaaki mądry to musi liczyć się z tym, że poniektórych grup odbiorów po prostu nie trafi. Pytanie tylko czy mu to przeszkadza.

Słuchajmy czego chcemy. Szanujmy przy okazji tych, którzy słuchają zupełnie czegoś innego. Jednak nie bądźmy przy tym ignorantami, bo nawet nie słuchając określonych gatunków można mieć wiedzę na temat naszej kultury. Historia muzyki jest piękna i warto ją znać.