Dusze nigdy nie śpią

Autor: Redakcja 10/11/0000 19:09

To miały być najgłośniejsze urodziny tej jesieni. Zresztą sam premierę EP’ki „Souls Never Sleep”, najmłodszego dziecka Another Source of Light, określiłem w ten sposób. Sprawdźmy zatem czy miałem rację.

Pierwszy kawałek zatytułowany The Death of Bobby Sands rozkręca się powoli. Dźwięk stopniowo narasta, słychać trzaski jak przy odtwarzaniu starej płyty winylowej. Te kilkanaście początkowych sekund świetnie wprowadza w specyficzny klimat całego wydawnictwa. Przez pierwsze trzy minuty jest ciężko. Rafał nie oszczędza gardła, pozostali muzycy nie oszczędzają instrumentów, a muzyka nie oszczędza słuchacza. Głowa sama kiwa się w rytm muzyki, usta chcą wykrzykiwać tekst razem z wokalistą, a bębenki zostają uraczone świetną, melodyjną solówką gitarową.

Po 180 sekundach klimat zmienia się o 180 stopni. Pojawia się spora ilość sampli, nieprzesterowanych gitar i łagodniejszego wokalu. Całość przypomina nieco współczesne dokonania grupy Korn. Co bardziej ortodoksyjni fani mocnych brzmień, nie muszą jednak rwać włosów z głowy, ponieważ po nieco ponad minucie powracamy do atmosfery z początku utworu.

Chłopaki nie odpuszczają również w drugim numerze. W Inner Violence już na starcie zostajemy uraczeni riffem, który powinien świetnie sprawdzić się na koncertach, bowiem brzmi idealnie do headbangingu. W tle dalej pobrzmiewają elektroniczne dźwięki utrzymując specyficzny, niepokojący klimat, który doświadczyliśmy już w The Death of Bobby Sands. To jednak nie koniec mocnych momentów tej kompozycji. Riff pojawiający się tuż po 120 sekundzie sprawi, że dziewczynom w pewnych miejscach zrobi się wilgotniej, a chłopakom, co nieco stwardnieje. Koniec kawałka przynosi nam trochę wytchnienia w postaci „czystych” dźwięków gitary, które płynnie przechodzą w początek następnego numeru.

9.25.4_The Third Phase rozpoczyna się spokojnie. Delikatny głos Karoliny Mazurskiej z warszawskiej grupy Traces To Nowhere świetnie kontrastuje z mocnym, agresywnym wokalem Rafała. Cała kompozycja utrzymana jest w łagodnym klimacie. Ma się wrażenie, że dźwięki płynące z głośników docierają do uszu jakby spod wody lub zza gęstej mgły. Obok gościnnego udziału Karoliny szczególnie w pamięć zapada klasyczna solówka gitarowa, która pojawia się pod koniec kompozycji.

EP’kę kończy remix The Death of Bobby Sands przygotowany przez Tomka Wolińskiego, basistę formacji Jenna Eight. Będąc szczerym to jedyny punkt „Souls Never Sleep”, do którego ciężko mi się przekonać. Dostaliśmy kompilację najlepszych momentów pierwszego kawałka okraszoną dużą ilością elektroniki i sampli, przez co całość traci według mnie na mocy. Jeśli jednak nie jesteś taką marudą jak ja i lubisz remixy to ten również powinien Ci się spodobać. Kwestia gustu.

Podsumowując: Another Source of Light wydało na ten świat potomka, z którego mogą być dumni. Trzy naprawdę udane kawałki plus bonus w postaci remixu tworzą razem wyjątkowo spójną całość o niezwykłym klimacie. Jeśli dodamy do tego bardzo dobrą produkcję i znakomity warsztat muzyków otrzymamy solidną, wydaną w eleganckim digipacku EP’kę, którą każdy fan metalcore’u powinien posiadać w swoich zbiorach.

Ocena: 5 - / 6

Premiera krążka już 12 listopada!