Apocalyptica: „No macie tu w końcu prawdziwą zimę…”

Autor: Redakcja 03/03/2018 22:24


W 1996 roku, a dokładnie 10 maja, czterech Finów wydało swój debiutancki album Plays Metallica By Four Cellos. Zmienili postrzeganie wiolonczeli jako instrument muzyczny. W ramach 20-lecia albumu, w 2016 roku wydali zremasteryzowaną wersję wzbogaconą trzema kawałkami: Battery, Nothing Else Matters and Seek and Destroy.

Środowy wieczór spędziliśmy w towarzystwie ponad dwóch tysięcy widzów zgromadzonych w Colston Hall w Bristolu. Cała sala krzesełkach. Koncert wyprzedany. Apocalyptica na scenie pojawiła się punktualnie o 20.00. Zaczęło się. Enter Sandman, Master of Puppets, Harvester of Sorrow. Zleciały dość szybko. Koniec focenia. Siadam i słucham. (Foty tutaj)

Krótkie powitanie Eicca Toppinena. Kilka słów i nawiązanie do aktualnej pogody w UK. „No macie tu w końcu prawdziwą zimę…(śmiech)”.

Wyjaśnił, że koncert będzie się składał z dwóch części akustycznej i „metalowego koncertu”. Poleciały kolejne numery, m.in. Sad but True, Creeping Death, Wherever I May Roam. W sumie cześć akustyczna zawierała osiem piosenek – cały (pierwotny) album studyjny – zagranych klasycznie „z jajem”. 

„Przerwa. (…)Teraz będzie krótka przerwa, więc możecie iść na kawę i ciastko (śmiech)”.

Trwała około 20 minut w tym czasie zdjęto ze sceny parawany, które zasłaniały bębny. Zestaw dość specyficzny, z dużą ilością wszelkich dziwnych blach, przeszkadzajek, czy elementów elektronicznej perkusji. Plus coś, co wyglądało na „bańkę na mleko”.

Drugiego seta zaczęli od pięknie zagranego Fade to Black. W momencie „wejścia” perkusji wszyscy wiedzieli już, że będzie jazda. „Nie hałasowały”, a nadawały świetnego tła. Brzmienie blach krótkie, spójne. For Whom The Bell Tolls – początek na bębnach dość „industrialnie” poprzez wykorzystanie brzmień elektronicznych. Moc! Było w tym coś demonicznego.

„Bristol, świetnie Was widzieć. Witamy na heavy metalowej części naszego koncertu, możecie tańczyć, stać, krzyczeć. Ale po pierwsze chcemy was usłyszeć!” – krzyczał ze sceny Perttu Kivilaakso.

Kolejny numer Fight Fire With Fire – no, to było dobre. Headbanging, refren odśpiewany z publicznością.

EiccaToppinen: „Teraz zagramy numer, którego nie graliśmy za często”. Był to bonus track z albumu Cult - Until It Sleeps. Świetna aranżacja. Małe przedstawienie członków zespołu i Orion. (…)”Nigdy nie słyszałem, żeby Metallica zagrała ten numer. Ale my go zagramy dla Was – Escape” - powiedział Eicca.


Przy Battery cała sala śpiewała. Zagrany z niesamowita mocą. Jazda bez trzymanki. Prawdziwy strzał w ryja. Seek and Destroy wszyscy wstali z krzesełek. Emocje sięgnęły zenitu. Solo Kirka Hammetta na wiolonczeli rewelacja (tak jak pozostałe). Warto dodać, że w tym numerze pojawił się fragment Thunderstruck AC/DC. Na bis zagrali Nothing Else Matters i One.

Koncert przemyślany. Część pierwsza to zagrana płyta w wersji akustycznej ( z wyjątkiem Battery, Seek and Destroy, i Nothing Else Matters). Część druga „wersja metalowa” z rewelacyjnymi aranżami bębnów. Znakomita muzyka, mnóstwo humoru, kilka zaskakujących sytuacji i świetna akustyka sali to wszystko sprawiło że, był to koncert na którym trzeba było być. Solówki Hammetta zagrane na wiolonczeli… Tego się nie zapomina. To trzeba usłyszeć i zobaczyć na żywo.

 

PS. A może ktoś z Filharmonii Świętokrzyskiej zorganizuje koncert Apocalypticy w CK.  Przyszlibyście?


foty: torvus4 photography