Kielce mają moc - relacja

Autor: Bartek Osman 21/09/2014 19:26

Jako pierwsi na woorowej scenie pojawili się muzycy formacji Gurza Siltrip. Obserwuje ich muzyczną drogę już od pewnego czasu i to, co zobaczyłem w piątkowy wieczór bardzo mnie ucieszyło. Chłopaki robią nieprzerwanie coraz większe postępy. Widać, że nie spoczywają na laurach tylko pracują sumiennie nad własnym materiałem, umiejętnościami i zgraniem.

Jedyną rzeczą, na którą młodzi muzycy powinni zwrócić jeszcze uwagę to większy kontakt z publiką i bardziej dynamiczne ustawienie kawałków w setliście. W piątek niestety tego zabrakło i po mniej więcej 20 minutach część publiczności zaczęła wykazywać większe zainteresowanie barem i balkonem niż graną muzyką. Na szczęście reszta osób przybyłych tego dnia na koncert była innego zdania i Gurza Siltrip zakończyła swój występ jednym bisem.

jeden

Po młodych kielczanach na scenie rozstawili się przedstawiciele starachowickiej kapeli Goat Force One. Panowie zaprezentowali się od bardzo dobrej strony. Zagrali żywiołowo, energetycznie, bez pójścia na jakiekolwiek kompromisy. Ich występ udowodnił, że klasyczny heavy metal wciąż żyje i ma dużo wielbicieli. Jakieś dowody? Wystarczy wspomnieć, że to właśnie podczas ich koncertu pod sceną była największa tego dnia frekwencja.

Gwiazda wieczoru, czyli Another Source of Light nie kazała na siebie długo czekać. Muzycy formacji pojawili się na woorowej estradzie tuż po godzinie 22 i niestety czekała na nich niezbyt miła niespodzianka – praktycznie pusty klub. Nie wiem, naprawdę nie wiem jak można wyjść z koncertu przed głównym występem. Zrozumiałbym, gdyby to jeszcze była niedziela i następnego dnia trzeba było się zameldować w pracy/szkole, ale piątek? Szkoda słów..

Zobacz fotogalerię z koncertu - autor: Anna Staniek

Na szczęście pozostała pod sceną grupka ok. 10 osób uratowała honor Kielc i bawiła się z zespołem przednio. Pogo? Było. Skakanie? Było. Ściana śmierci? Była. O tym, że nawet w takim kameralnym gronie może się odbyć świetny koncert niech świadczy fakt, że Another Source of Light bisowali dwukrotnie, a skromnej publiczności i tak było mało.

Podsumowując, w piątkowy wieczór w kieleckim Woorze każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nie zabrakło metalcore’u, rockowej alternatywy czy bardziej klasycznego heavy metalu. Szkoda tylko, że po raz kolejny tak mało osób skorzystało z tak ciekawej oferty. Pozostaje jedynie trzymać kciuki, że ten mało chlubny trend odmieni się wraz z powrotem studentów.

2